Paweł Chmielewski
("Projektor" - 3/2014)
Nie uwierzysz, księżyc/ sam zajrzał mi w okno;/ był z
plasteliny i miał czerwone włosy. Zacytowałem fragment wiersza Julii Fiedorczuk „Czekając na telefon”.
Zilustrowany przez Gretę Samuel, jest moim zdaniem najlepszą pracą w antologii
„Komiks wierszem w trybie żeńskim”.

Jaki jest ten tom? Nierówny. Czy słabszy od
„Powrotu...”? Niestety tak. Nie piszę tu o jakości utworów poetyckich, ale ich
zderzeniu z elementem graficznym, z którym stworzyć powinien komiks. Nie zawsze
jest to komiks. Czasem tylko ilustracja obok tekstu. Przy okazji paru prac
autorkom jakby zabrakło odwagi. Popatrzmy na Karolinę Zalewską – do „Pól
bawełny” Justyny Bargielskiej wybiera styl, nazwijmy go „makatkowy”. Niestety
nie jest w tym konsekwentna. Niby jest ostro, ale tak jakoś cukierkowo i
fajnie, a powinno być odjechanie. To jeden z kilku przykładów.
Na drugim biegunie są prace bardzo dobre. Wspomniana
już Grety Samuel. Konsekwentna, w stylistyce nawiązująca do opakowań po
zapałkach z lat 50. i 60., starych etykiet, znaczków pocztowych. Rozwiązania
nie dziwią, gdy przeczytamy w biogramie, że autorka zbiera dawne reklamy.
Komiks Magdaleny Chojnowskiej (do wiersza Kornelii Pieli „Mała i dinozaury”) to
naśladownictwo rysunków małego dziecka, koślawe napisy, błędy, przekreślenia.
Pozorne niedbalstwo, ale bardzo trudne w realizacji. Jak w „Gapiszonie”.
Ciekawe są również, jako ilustracje (ale już nie do końca jako spójny komiks)
prace Agnieszki Świętek. Po prostu potwierdza się stara prawda – w dzieciństwie
chłopcy są bardziej komiksowi, a dziewczynki bardziej ilustracyjne. I to jest
wspaniałe.
Poza tymi dywagacjami o spójności tekstu i grafiki,
pozostaje jeden, bezdyskusyjny fakt: wydawca wybierając jako narzędzie promocji
poezji właśnie komiks, ma siłę rażenia kilkudziesięciu krytyków i kilkuset
nauczycieli.
„Komiks wierszem w trybie żeńskim”, s. 59, Biuro
Literackie, Wrocław 2014.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz