piątek, 22 lipca 2016

Obcy, gorzałka i obyczaje godowe (Wystawa Roberta Kolasy "Sex, aliens & alcohol")

Paweł Chmielewski
("Projektor" 1/2014)
Środowiskowa anegdota mówi, że kilkanaście lat temu, na jednej z wystaw podczas Międzynarodowego Festiwalu Komiksu w Łodzi, przed rysunkami Roberta Kolasy stanął Jerzy Szyłak (profesor z Gdańska, autorytet w tej dziedzinie) i przez kilka minut płakał ze śmiechu. Zaś ironiczny, spolszczony, sprozaizowany tytuł tego artykułu powstał w czasie przygotowań do retrospektywy prac „Koli” w Bazie Zbożowej zatytułowanej „Sex, aliens & alcohol”.
Cykl rysunków Roberta Kolasy (ur. w 1968 r. absolwenta Liceum Plastycznego w Kielcach, publikującego m.in. na łamach „AQQ”, „Nie”, „Komiks Forum”, „Krakersa”, „Talizmanu”, antologii „Klatka”) to ironiczne nawiązanie do najpopularniejszego sloganu lat 60. i 70 („Sex, drugs & rock’a’roll”). Autor bawi się kalkami, sloganami, mitami kultury popularnej i masowej (Batmanem, Supermanem, Rhettem Butlerem, Scarlett O’Hara i innymi) – transponuje, interpretuje, kontaminuje – uprawia coś, co swobodnie można nazwać satyrycznym recyclingiem.
Jednym z ulubionych bohaterów Roberta jest obcy (alien) – pocieszny, tromboidalny stworek, który odwiedzając Ziemię wikła się w ciąg zabawnych sytuacji i odwiedza m.in. miejsca typowe dla sielsko postpegeerowskiej prowincji – przydrożne bary, sklepy GS, pola obsiane żytem i kartoflami, ale również stacje kosmiczne i ośrodki badania nad cywilizacją pozaziemską. Mieszkańcy, pogrążeni w pogodnej nudzie, zdają się nie dostrzegać jego „zielonej” odmienności, a przybysz przejawiając bardzo ludzkie słabości stawia przed nimi (nami) lustro, w którym możemy się swobodnie przeglądać.
W tym fantastyczno-codziennym kalejdoskopie napotykamy egzotyczne zwierzęta (najczęściej sfrustrowanego słonia), które na wzór swych poprzedników z lekko świntuszących, rokokowych bajek usiłują – z bardzo różnym skutkiem – odnaleźć się w otaczającym świecie.
Żywiołem rysunków Roberta Kolasy jest również język. Ilustrując wytarte slogany filmowe, przysłowia, frazeologizmy nadaje im niecodzienną, zaskakującą wymowę. Pokazuje, że absurd kryje się w naszej codzienności, języku, naturalnych instynktach i kulturze.