sobota, 23 lipca 2016

Wstępniak numer 13

Paweł Chmielewski
("Projektor" - 4/2015)
Dlaczego komiks? Przywołuje on czasy, gdy – tu posłużę się cytatem – wszystkie przeżycia miały wtedy ten stopień żywiołowości i wyłączności, jaki dziś radość i cierpienie osiągają tylko w umyśle dziecka. To czas jesieni średniowiecza, o którym pisze Huizinga – wyrazisty, ekspresyjny, pełen oczekiwania na świt nowej ery renesansu. Wierzono wtedy – jeszcze – w dobro, prawdę i piękno. Komiks – w swej przerysowanej formie – usiłuje czasem gonić ten idealny, platoński świat.
Komiks jest jak średniowieczny epos, tworzony przez bardów i jak każda opowieść, której pragniemy słuchać, jest wyolbrzymiony, konfabulujący i uwodzi słuchacza, lecz robi to w dobrej, naiwnej wierze. Jest przecież tylko narracją. A ona pewnie jest tak stara jak skłonność człowieka do snucia bajek, ciekawość wciąż nowych historii.
Obrazowo, zwartą całość stanowią ryte na ścianach sumeryjskiego pałacu Assurbanipala w Niniwie wizerunki jego zwycięskich kampanii. To już nie pojedyncze rysunki, ale ciąg obrazów układających się w całość, mających początek i koniec, jasno określonego bohatera. Anonimowi artyści stworzyli zwarty... komiks. Gotowy storyboard do piątej części przygód Indiany Jonesa.
Rysunki z Niniwy są zrozumiałe dla niepiśmiennych i dla wykształconych, dla Persów i Skandynawów. Narracja stała się uniwersalnym sposobem przekazywania historii.
Wymyśliłem ten numer magazynu dla ludzi naiwnych, dla takich, którzy jeszcze wierzą w Don Kichota i Reksia. Dla ciekawych, nawet, urojonych krain. I dla tych, którzy chcieliby poznać kielecki świat komiksowych superherosów i poczciwych antybohaterów – Jedynaczka, Hipolita Wyżerki, kapitana Klotza, pająka Edwarda, Yorgiego, Delty-800 i innych. To oni, obok kieleckich raperów, bardzo interesują odbiorców kultury w Polsce.