sobota, 23 lipca 2016

Tęsknota za porannym atakiem potworów (Norbert Rybarczyk "Wpatrzeni ze wzgórza")

Artur Wabik
("Projektor" - 2/2016)
Przez długi czas miałem problem z zapamiętaniem tytułu tego komiksu. Wpatrujemy się przecież w coś, a nie z czegoś. „Wpatrzeni Ze Wzgórza” mają równie zagadkowy tytuł, co formę – komiks ukazał się wyłącznie w formie cyfrowej i jest dostępny za darmo w Internecie.
„Wpatrzeni” to debiut albumowy Norberta „Rybb” Rybarczyka, ilustratora, kolorysty, projektanta postaci i absolwenta kieleckiego „plastyka”. W komiksie występują bohaterowie znani z dotychczasowej twórczości autora – m.in. Kret Kredek, Pająk Edward i przygrywająca im do taktu kapela „Ummo i Zagładniowcy” złożona z cyklopa, goblina i krasnoluda (znana czytelnikom „Projektora” z okładki numeru 4/2015). Cała banda mieszka u stóp tytułowego wzgórza, z którego od czasu do czas się wpatruje. Pytanie tylko: w co? Moim zdaniem, przede wszystkim w życiorys swojego autora. „Wpatrzeni” to opowieść o dorastaniu, przyjaźni, wspólnych imprezach, specyficznej wspólnocie, którą tworzymy z rówieśnikami między 20. a 30. rokiem życia. Historia utraconej młodości, hiperpotencji i złudzeń, że życie postawi przed nami niezwykłe wyzwania, którym sprostamy tylko razem.
„Wpatrzeni” to późny debiut. Rybarczyk urodził się w 1982 r. – jesteśmy więc rówieśnikami. Mam wrażenie, że dzięki temu dobrze rozumiem jego tęsknotę za wspólnotą. Kiedy doroślejesz, idziesz do pracy, zakładasz rodzinę, nagle okazuje się, że wszystkiemu musisz sprostać sam, albo prawie sam. Zastanawiasz się wtedy, gdzie są teraz twoi kumple, z którymi godzinami siedziałeś na ławce w parku, grałeś koncerty na dachu i czy zmagają się z tymi samymi problemami. Choć na chwilę chciałbyś znów być o dekadę młodszy, przepić całą noc na plaży, a nad ranem odeprzeć atak potworów z innego wymiaru. Bajkowy, groteskowy sztafaż „Wpatrzonych” skrywa moim zdaniem wspomnienie młodości i związanej z nią niczym nieskrępowanej wolności.
Trzeba jednak przyznać, że kumple z młodości nie zawiedli. Gościnne ilustracje i alternatywne warianty okładek przygotowali: Michał Śledziński, Janusz Ordon, Paweł Płóciennik i Jan Sidorownin, ten ostatni opatrzył też komiks ciepłym wstępem. We „Wpatrzonych” niezwykle ważną rolę odgrywa muzyka, więc do komiksu dołączona jest ścieżka dźwiękowa autorstwa Marcina Reguckiego. Istnieje także angielska wersja językowa w przekładzie Marcina Dąbrowskiego. Komiks opracowano w popularnym w USA formacie CBR, co oznacza, że do jego lektury konieczny jest program odtwarzający tego typu pliki. Na szczęście można dokonać małego „oszustwa” i rozpakować CBR-a na pojedyncze JPG-i.
Styczniowa premiera „Wpatrzonych” obudowana była doskonałym marketingiem, szytym na miarę naszych czasów – publikacja jest obecna na Facebooku, Instagramie oraz Patreonie, który jest kluczem do zrozumienia całego przedsięwzięcia. Patreon jest portalem crowdfundingowym, jednakże działającym w nieco innej formule, niż np. Polak Potrafi czy Wspieram.to, które dotychczas kojarzyliśmy z komiksowym selfpublishingiem. W największym skrócie Patreon jest serwisem umożliwiającym artystom realizować nie tyle konkretne projekty, co ogólnie żyć z wybranej przez siebie profesji. „Wpatrzeni” są flagowym projektem na profilu Rybarczyka, który szuka wsparcia m.in. dla realizacji kolejnego albumu z tymi samymi bohaterami. Z tej perspektywy można „Wpatrzonych” odczytywać jako alegoryczną opowieść o obronie prawa do swojego stylu życia, swojego miejsca na ziemi.